Per vedere questo sito dovete avere Javascript attivo e Flash Player 6. You do not have the Flash plugin installed, or your browser does not support Javascript (you should enable it, perhaps?)
 

Ruch dla Lepszego Świata

 
        Home | Kim jesteśmy | Wsparcie  
Strona główna
Wiadomości
Kim jesteśmy
Kalendarz wydarzeń
Forum
Link
Download
Szukaj
Kontakty
Czytelnia
Dane zarezerwowane
Prośba o wsparcie
Dziedzictwo Grupy
Podstawowe dokumenty
"Ćwiczenia wspólnotowe"
Ojciec R. Lombardi
Znaki czasów
Duchowość komunii
Projekty duszpasterskie
Materiały różne
Poszukaj na stronie
Lombardi - pielgrzym PDF Drukuj E-mail
Image"Podzielmy się", nr 101 (czerwiec 2008)   

Posłaniec, pielgrzym i wędrowiec dla lepszego świata  

„Często w podróżach, w niebezpieczeństwach…, w pracy i umęczeniu, często na czuwaniu…, nie mówiąc już o mojej codziennej udręce płynącej z troski o wszystkie Kościoły. (…) Jeżeli już trzeba się chlubić, będę się chlubił z moich słabości. Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ten, który jest błogosławiony na wieki, wie, że nie kłamię” (2 Kor 11,26-31)

Czterdziestoletni o. Riccardo Lombardi rozpoczyna przygodę, która bez wątpienia uczyniła go jednym z najczęściej podróżujących w XX wieku głosicieli Dobrej Nowiny o Królestwie Bożym. U początków postanowił złożyć “akt ofiary ze swojego rzymskiego mieszkania”: “Uznaję, że nie mam już niczego swojego, ani miasta, ani domu. Dzień po dniu pójdę więc, gdzie pośle mnie Jezus dla dobra innych, nawet na dłuższy okres… Takiego wyrzeczenia chce Jezus ode mnie” (Rękopis, 25.02.1948). Poczuł, że Pan chce uczynić z niego “pielgrzyma w świecie i gońca lepszego świata”, jak to wyraził Paweł VI (Audiencja, 12.03.1969). W niezliczonych podróżach odwiedził ponad 70 krajów na 5 kontynentach, “z zadaniem lub z pragnieniem –  jak sam mówił –  nieustannego dążenia do lepszego świata”.

1945…: Wędrowny kaznodzieja po całej Italii
“Kończy się wojna. Totalne niezadowolenie... O. Lombardi podróżuje po całych Włoszech, po uniwersytetach, teatrach i placach, od Rzymu do Genui, od miasta do  miasta… Tego fenomenu po ludzku nie można wyjaśnić. Od tamtego czasu Pius XII często powtarzał: ‘Digitus Dei est hic’: jest w tym Boży palec! Były to lata intensywnego kaznodziejstwa i apostołowania... Głosił przede wszystkim pojednanie, które wówczas była tak potrzebne jak powietrze i chleb powszedni… Piszący te słowa towarzyszył mu wszędzie; może więc dać świadectwo, że nauczanie o. Lombardiego zawsze było świętym nauczaniem, czystą ewangelizacją…” (O. V. Rotondi “Życie zdobyte przez Chrystusa”, “La Civiltà Cattolica”, 2.02.1980)

Wiedeń - kazanie w katedrze (1949)
Wiedeń, Paryż, USA, Kanada…
“Wiedeń był moim pierwszym miastem zagranicznym… Pamiętam, jak częściowo zniszczona przez wojnę katedra była wypełniona ludźmi. Jeszcze nie rozumiałem większości czytanych słów; ale poddaliśmy się ogarnięci ogromną emocją tej masy ludzi… Potem był jeszcze Paryż, różne miasta belgijskie… Następnie Stany Zjednoczone, Kanada, itd. Nazwy miast tworzą taki mętlik w mojej głowie, że z trudem je pamiętam… Pomoc Pana była jednak niezwykła”. (Wspomnienia, Nr 4 “Języki”, 14.04.1973

‘Dar’ języków oraz wysiłek inkulturacji
Powołania o. Lombardiego do bycia posłańcem i pielgrzymem dla lepszego świata nie można wyjaśnić bez odniesienia się do 7 języków, którymi władał: “Po wielu latach, w temacie znajomości języków muszę powiedzieć, że widziałem w tym szczególną pomoc Bożą, po ludzku coś niewytłumaczalnego…” (jw.)

Kochałem wszystkie narody świata  
“Mogę powiedzieć, że w moim życiu intensywnie kochałem każdy naród, jaki spotkałem w mojej pracy, w ogóle wszystkie kraje świata… Iluż to przyjaciół odkryłem w odwiedzanych krajach! Jak bardzo ich kochałem!...” (Wspomnienia, nr 25 “Nacjonalizm”, 24.07.1974)

1951 – lot w stronę Ameryki Łacińskiej
“Chcę krzyczeć na cały świat, że ludzkość ma niezwykłą potrzebę Jezusa, a Kościół musi odnowić swoje nastawianie, żeby tym pragnieniom dać odpowiedź…” (Zapiski duchowe, 11.09.1951)

1952 – Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny w Barcelonie
Homilia do ponad 300.000 osób, w radiowej transmisji na całą Hiszpanię. “Tematem nauki był: 'Dar miłości’, z częstymi odniesieniami do pojednania serc. To był niezwykle niebiański widok. Rozdano wówczas ok. 100.000 komunii...” (Diariusz, 29.05.1952).

1953 – Fatima
“Lepszy Świat, chciany przez Papieża (Pius XII) łączy się z pragnieniem Maryi, żeby świat został odnowiony… Matko Boża, czy jesteś zadowolona z mojego biednego życia jako pielgrzyma?... Głoszę na wszelki sposób reformę Kościoła... Matko, żeby to tylko nie było szaleństwo, a przede wszystkim, żeby nikogo nie skrzywdzić…” (Diariusz, 11.11.1953)

O. Lombardi w San FranciscoPromotor Soboru Watykańskiego II
“To była dwumiesięczna wspólna praca z najlepiej przygotowanymi przedstawicielami świata katolickiego (świeccy, duchowni, osoby zakonne), służąca ogólnej i życiowej prezentacji Soboru w różnych miastach... Był to czas na rozmowy, rekolekcje i niezliczone wywiady dla radia i telewizji”. (“Kronika podróży do Ameryki”, marzec 1966)

1965 – lot z Rzym–Bombay
“Obieramy ten sam kierunek, gdzie przed kilku tygodniami był Papież, a przed kilku wiekami św. Franciszek Ksawery. Jezu, czy ta podróż będzie pożyteczna dla duchowej reformy odpowiadającej, zgodnie z nauczaniem Soboru, tajemnicy Kościoła?...” (Diariusz, 2.02.1965)

New Delhi, z Matką Teresą z Kalkuty
“Spotkanie z Matką Teresą, znaną fundatorką i przełożoną Sióstr Miłości... Siostry te towarzyszą już 15.000 umierających z Kalkuty. Składają one ślub, żeby nie przyjmować pieniędzy za wykonaną pracę; ślubują też, że będą pracować z biednymi. Rozmawiamy o niej i o jej cudownej pracy... Potem mówiłem jej o konieczności poruszenia w tym kierunku całego Kościoła. A ona mi opowiedziała, że z pewnością ‘moje dzieło’ jest Boże, że wciąż mam dużo do zrobienia dla Boga… A owoców nie widać, gdyż aktualnie wewnętrzne cierpienia są zbyt duże, by mogły być ukojone tylko przez głoszenie… Bez wątpienia jest świętą, a jej Dzieło jest cudowne…” (Diariusz, 5.02.1965)

1971: Nowa podróż do Azji, żeby promować “duchowy ruch nawrócenia na Sobór”: Indie, Filipiny, Japonia, Tajwan, Wietnam, Hong Kong, Pakistan… “Wróciłem do Rzymu pod wrażeniem działania Ducha Świętego. Za każdym razem jestem coraz bardziej przekonany, że musimy być Jego instrumentem, który posłusznie wypełnia wielką misję, a równocześnie pozostaje bardzo pokorny… Chodzi o stałe życie tajemnicą paschalną: żeby umierać, ofiarować swoje życie dla innych; gdyż w tej śmierci jest nasze życie”. (Kronika podróży na Daleki Wschód, 14.12.1970-18.02.1971)

 Spotkanie Azjatyckie - 1974

1971 i 1972… w Oceanii  
Wciąż zatroskany o promocję soborowej odnowy i ożywianie Grupy Ruchu dla Lepszego Świata: “Kraj ten (Australia) –  pełen kontrastów –  pragnie ruchu odnowy posoborowej...” (Diariusz, 11-16.01.1971)

Rok później notuje: “Kościół jest tu zbyt spokojny, jak wszystko w Australii... Jest tolerowany, ale chyba też zbyt się wycofał. A przecież sekularyzacja jest tu tak silna. Robi wrażenie, jakby niewiele wycierpiał… Niektórzy nie rozumieją, dlaczego w ogóle mówimy o zmianach,. Są jednak i tacy, którzy cierpią z tego powodu… Matko Boża pomóż mi głosić nadzieję Soboru…” (Diariusz, 8.10.1972)

1972-1973… w Afryce
“Historycznie (Afrykanie) byli bardzo upokarzani i uznawani za niższą rasę przez niewolnictwo i kolonizację… Kościół ma tu bardzo ważną misję do spełnienia... Choć jako Ruch jesteśmy tylko ubogim głosem, to możemy i musimy znaleźć plan dla Afryki, żeby zobaczyć, jak można uformować diecezjalne zespoły animacji dla promocji koniecznego nawrócenia i życia według Soboru”. (Diariusz, luty 1973)

“Podróż dla Królestwa Bożego” (od 20.02. do 20.06.1974)
Wspominaliśmy już o tej podróży (zob. “Poświęcający się dla Królestwa”). Sam o. Lombardi tak ją streszczał: “Byliśmy w 13 krajach: Izrael, Indie, Sri Lanka, Singapur, Filipiny, Tajwan, Japonia, Korea, Hong Kong, Tajlandia, Bangladesz… Chcieliśmy podjąć dialog z najlepszymi teologami od Królestwa Bożego i myśli pastoralnej. W tym samym celu odwiedzaliśmy kardynałów, nuncjuszy, biskupów, przełożonych zakonnych i księży. Zdobyliśmy wiele indywidualnych i zbiorowych kontaktów, także z ważnymi przedstawicielami głównych religii niechrześcijańskich i wyznań niekatolickich. Ponadto przeprowadziliśmy kilka „Ćwiczeń” oraz różnych rekolekcji. Zawsze dużo czasu poświęcaliśmy Grupom Promotorów Ruchu, zarówno tym powstającym, jak i tym już ustabilizowanym…” (Relacja dla Dyrekcji Generalnej, 10.07.1976)

“Życie bez przystanku, pod Jego przewodnictwem”
“Moim życiem kieruje tylko Jezus, a Maryję mam za swojego świadka i stałego powiernika… W moim życiu bez przystanków, pod Jego przewodnictwem doszedłem właśnie tutaj. Wydaje mi się to snem: oto znalazłem się w Ameryce, żeby nieść przesłanie Jezusa!... Zdaje się, że wszystko to prowadzi Ktoś inny… Sam niczego nie zrobiłem…” (Diariusz, 23.08.1949)

“Nigdy nie podróżowałem dla siebie samego”
Mam przed sobą kolejny klucz do odczytania całości mojego życia, tych ponad 30 lat niezmordowanego podróżowania po całym świecie: “Po raz pierwszy leciałem odrzutowcem (700 km/h) z Rzymu do Lourdes, w samolocie Legata Papieskiego (Kard. Tisserant’a). Po raz pierwszy znalazłem się w mieście Maryi. Przecież nigdy nie podróżowałem dla siebie samego... Matko Boża, czy chcesz tego Dzieła Lepszego Świata? Czy chcesz, żeby było ono małe, malutkie..., ale służyło odnowie relacji w Kościele? Żeby zjednoczyło różne siły w ramach wspólnotowej ascetyki? Widzę, że wszystko znajduje się w drodze”. (Diariusz, 14.09.1958)

Nie można lepiej zakończyć tej refleksji niż myślą samego o. Lombardiego: “W wielu krajach na różnych kontynentach zostały złożone ziarna, których ukrytą skuteczność zna wyłącznie Pan Bóg. To On je tam złożył i On daje im wzrost przy okazji skromnej pracy ludzkiej (wykonanej przeze mnie)”. (Podręcznik podstawowy, str. 27)

Chiara Lubich: “O. Lombardi nigdy nie oszczędzał się w swojej pracy, jakby wciąż był przez Kogoś przynaglany… Nie bał się angażować tam, gdzie odkrywał pracę Ducha Świętego… Jego wpływ, zwłaszcza na środowisko kościelne, jest doskonale znane. Znalazło swoje miejsce w historii ludzkości ostatnich lat, od czasu wojny do dzisiaj. Jego wpływy były szerokie. Ktokolwiek miał okazję podróżowania do najdalszych krajów wszędzie napotka głębokie znaki jego nauczania, z różnych lat i okresów. Nie do zliczenia są ludzie opowiadający, że osobiście go słuchali. Jeszcze więcej jest tych, do których dotarło jego przesłanie poprzez biskupów, księży i osoby zakonne, biorące udział w jego ‘kursach’, a przekazując potem nie tylko usłyszane przesłanie, ale także zmieniając (dzięki tym kursom) styl swojego życia apostolskiego, często w radykalny sposób. Wpływ o. Lombardiego był wielki także ze względu na przekazywane treści: były różnorodne i zawsze głoszone z naciskiem, z uwzględnieniem okoliczności i poziomu osób, do których się zwracał na uniwersytetach i placach Włoch i Europy w okresie powojennym, a w końcu do niezmierzonych mas w Ameryce Łacińskiej; od biskupów do świeckich, od osób zakonnych, a nawet do młodzieży…” (Świadectwo Chiary Lubich, w: “O. Lombardi: marzyciel czy prorok?”, marzec 1981)

Dla osobistej refleksji i dialogu w grupie:

  • Co z wędrowania i pielgrzymowania o. Lombardiego zwraca moją największą uwagę?
  • W jaki sposób przeżywam i odczuwam cechę “bycia w drodze”, która charakteryzuje naszą misję?  
 

 

Home | Kontakt | Forum | FAQ Częste pytania | Ciekawostki | Dane zarezerwowane | Mapa strony 4bw logo